Parę dni temu ukazał się sondaż dot. oceny działań rządu ws. uchodźców/imigrantów przez Polaków. Okazało się, że większość ocenia je pozytywnie. Przyznam, że ciężko się z tym zgodzić. Co więcej, obie strony sporu kłócą się, kto działa na korzyść Łukaszenki albo kto jest jego agentem. Jak mawia klasyk – wszyscy się mylicie, żaden z was nie ma racji. Ale po kolei.

Co zrobił rząd?

Postanowił zbudować płot na granicy z Białorusią, blokować próby nielegalnego przekroczenia granicy i ostatnio wprowadzono stan wyjątkowy w gminach przy danym odcinku granicy, co m.in. utrudnia dostęp do tego miejsca dziennikarzom. Czy to są działania dobre? Czy to są działania wystarczające? Tak średnio bym powiedział.

Więc co powinien zrobić rząd?

Przede wszystkim, trzeba uświadomić zarówno sobie, jak i społeczeństwu, że to żaden kryzys imigrancki na miarę tego z 2015 r. Nie będę pierwszą osobą, która to powie, ale to ważne: Polska i Białoruś nie są na trasie szlaku uchodźców/imigrantów z Bliskiego Wschodu. Poza tym, Białoruś sprowadzała ich samolotami – jak myślicie, czy Białoruś ma logistyczne i finansowe możliwości w krótkim czasie zwieźć miliony osób? Setki tysięcy? Może chociaż dziesiątki tysięcy? No nie. Łukaszenka też musi utrzymać w razie czego kontrolę nad nimi, choć to akurat względnie mały problem.

Sytuacja jest taka, że Łukaszenka zaprosił Polskę do gry, w której narzucił swoje reguły i nie są one korzystne dla Polski. Można próbować grać w ich ramach, ale można też wywrócić stół i zacząć nową grę. Wąsaty skurwysyn, jak nazywają go Białorusini, wpakował polski rząd na minę, ponieważ są dwa główne rozwiązania: przyjąć koczowników albo ich nie przyjąć. Oba rozwiązania prawdopodobnie będą miały skutki korzystne dla Łukaszenki.

Pierwsze: walkę w społeczeństwie, może zwiększoną przestępczość, nakręcanie propagandy, że np. brakuje pieniędzy na opiekę zdrowotną, a finansuje się ją terrorystom (nawet jeśli nimi nie są) czy bogaczom z Egiptu (nawet jeśli są biedni), zezwolenie na dosyłanie kolejnych + możliwy zastrzyk finansowy dla jego reżimu. Coś by się jeszcze znalazło. I wbrew pozorom, to nie są błahe tematy, ponieważ to może być paliwo dla notowań skrajnych ugrupowań, które generalnie destabilizują życie społeczno-polityczne.

Drugie: robienie nagonki, że Polacy są bezduszni, mają krew na rękach, nie pomagają chorym i ubogim, że co to za demokratyczne rządy prawa, że mają gdzieś prawa człowieka. Plus trzymanie cały czas koczowników na granicy i straszenie nimi. Jestem w stanie sobie wyobrazić scenariusz, w którym białoruskie propagandówki robią materiał pt. Polacy zaprosili terrorystów, a teraz nie chcą ich wpuścić i męczą się z nimi zwykli Białorusini – oczywiście na użytek wewnętrzny. Powiecie, że to głupie i niezgodne z prawdą? A Łukaszenka odpowie: tak, a o co chodzi?

Więcej o celach działań Łukaszenki piszę tutaj.

Generalnie Polska, by wygrać, musi wyjść z pudełka. Wyobraźcie sobie, że ktoś rzuca Wam wyzwanie w Counter Strike’a i ustawia Wam 10 HP, a sobie 300 HP. Próbujecie wygrać, odchodzicie od stołu czy instalujecie aimbota i walicie go na dziurę? Polska odejść od stołu za bardzo nie może, ale powinna spróbować zainstalować aimbota, a przynajmniej wallhacka.

Teraz poważnie, co rząd powinien zrobić?

  1. Zdać sobie sprawę – i może tłumaczyć społeczeństwu – że to głównie gra wizerunkowa. Łukaszenka potrzebuje materiały do niszczenia wizerunku UE, Polski, Zachodu na arenie międzynarodowej, na rynek wewnętrzny i do wspierania erozji zaufania do zachodnich rządów na Zachodzie. Jeżeli ktoś jest bardzo lewicowy, nienawidzi kapitalizmu itp., to brak pomocy dla potrzebujących koczowników będzie kolejnym kamyczkiem do jego nienawiści do mainstreamowych partii.
  2. Jak wspomniałem, wytłumaczyć społeczeństwu, że nie będzie powtórki z 2015 r., ponieważ Łukaszenka nie ma takich zdolności logistycznych + pkt 1.
  3. Poprosić USA i UE o interwencję w m.in. Iraku i Egipcie, by te kraje ograniczyły eksport koczowników do Rosji i Białorusi. Z tego co się orientuję to UE interweniowała w Iraku, ale nie wiem z czyjej inicjatywy, chyba Litwy.
  4. Rozważyć jakie skutki miałyby sankcje na białoruskie agencje wizowe i linie lotnicze + rozpocząć rozmowy z UE i USA ws. sankcji, jeśli okaże się, że to ma sens. Dodatkowo próbować dojść do tego, kto jest odpowiedzialny i nałożyć sankcje na odpowiednich urzędników. Zakazy wjazdu do Polski zabolą nie-oligarchów z Białorusi.
  5. Zidentyfikować najważniejsze telewizje w krajach, z których pochodzą koczownicy, najważniejsze media internetowe i wykupić tam reklamy mówiące, że jeśli ktoś chce azylu to powinien zgłosić się do najbliższej placówki dyplomatycznej Polski/UE, ponieważ przybycie na granice grozi ryzykiem odesłania do kraju pochodzenia. Można w reklamie wrzucić przebitki z powstającego płotu.
  6. Budować płot, ale nie chodzi o to, by był ultraszczelny (tj. żeby nie był na całej granicy), tylko groźnie wyglądał i działał na danym odcinku. Powtórzę: to gra wizerunkowa. Szczelny płot na granicy z Białorusia jest przeszkodą dla Białorusinów, którzy muszą uciekać przez reżimem. U nich udanie się do unijnej placówki w kraju pochodzenia może nie wystarczyć.
  7. Zwiększyć patrole na granicy, sprawić, żeby wyglądały groźniej. Wydanie broni długiej, patrole mieszane z wojskiem, psy, jak najbardziej efektowny mundur. Powtórzę: gra wizerunkowa.
  8. Przyjąć koczowników czy nie przyjąć? Nie wiem czy to ma rzeczywiście znaczenie w tej rozgrywce. Ważniejsze jest, jak się to rozegra – obecnie polski rząd robi to kiepsko. Moje propozycje są takie:
    1. Przyjąć tych ludzi i powiedzieć: ci biedni ludzie padli ofiarą wschodniej operacji wywiadowczej wymierzonej w stabilizację regionu, więc pomożemy tej grupie, ale tylko jej. Wpuścimy ich na terytorium, a następnie skierujemy do ośrodków i sprawdzimy czy mają prawo do azylu. Jednocześnie zwiększymy pomoc humanitarną w krajach dotkniętych kryzysami, rozpoczniemy namawianie naszych sojuszników do tego samego oraz apelujemy wszystkich szukających azylu do zgłaszanie sie do polskich i unijnych placówek dyplomatycznych, ponieważ więcej osób nie wpuścimy w ten sposób. Podróżujecie na swoją ręke. Rozpoczynamy tez kampanię informacyjną w krajach Bliskiego Wschodu, by ograniczyć liczbę ofiar przemytu ludzi przez Łukaszenkę.
    1. Nie przyjmować i powiedzieć: ci biedni ludzie padli ofiarą wschodniej operacji wywiadowczej wymierzonej w stabilizację regionów, za zdrowie i bezpieczeństwo tych ludzi odpowiedzialny jest Łukaszenka, który chciał wykorzystać niewinne osoby do swych rozgrywek politycznych i to on jest odpowiedzialny za ewentualne udzielenie azylu. Ale Polska jako kraj katolików (sic!) wie, jak wazna jest mądra pomoc bliźniemu. Dlatego zwiększymy pomoc humanitarną w krajach dotkniętych kryzysami, rozpoczniemy namawianie naszych sojuszników do tego samego. Ponadto apelujemy wszystkich szukających azylu do zgłaszanie sie do polskich i unijnych placówek dyplomatycznych, ponieważ więcej osób nie wpuścimy w ten sposób. Podróżujecie na swoją ręke. Rozpoczynamy też kampanię informacyjną w krajach Bliskiego Wschodu, by ograniczyć liczbę ofiar przemytu ludzi przez Łukaszenkę.
  9. Dopuścić dziennikarzy do relacjonowania – można wprowadzić ograniczenia i wpuścić tylko największe redakcje, typu TVN, Polsat, Onet.pl, TVP itp. Ale w tej sytuacji opieranie się o relacje rządowe czy TVP to raczej strzał w kolano. Białorusini mogą nie ufać relacjom rządowym, również tym z Polski, ponieważ dla nich często rząd prawdomówny czy szanujący obywateli to abstrakcja. Smutne, ale prawdziwe.

Nie chcę tutaj wchodzić w szczegóły, bo nikt mi za to nie płaci, a i Was by to zapewne nie interesowało. Celem było nakreślenie ogólnego kierunku, w którym powinny iść decyzje rządu Polski. Z pewnością można znaleźć kolejne działania, które byłyby lepsze lub udoskonalić powyższe. Najważniejsze jest, by pamiętać, że to głównie gra wizerunkowa.